
Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych skierował do sądów 40 nowych spraw o pozbawienie obywatelstwa osób, które uzyskały je w drodze naturalizacji. Według informacji opisanych 6 października 2026 roku przez Al Jazeerę pozwy składano od końca sierpnia do początku października.
Federalni prokuratorzy utrzymują, że objęte postępowaniami osoby zataiły przestępstwa lub inne istotne informacje w czasie ubiegania się o amerykańskie obywatelstwo. Są to na razie zarzuty przedstawione przez administrację. Samo wniesienie sprawy nie powoduje automatycznej utraty obywatelstwa ani nie przesądza o późniejszej deportacji.
40 pozwów złożonych w ciągu kilku tygodni
Departament Sprawiedliwości określił serię postępowań jako największą liczbę spraw denaturalizacyjnych wniesionych w tak krótkim czasie za prezydentury Donalda Trumpa. Prokurator generalny Todd Blanche nazwał działania „największą operacją denaturalizacyjną we współczesnej historii”.
Pozwani mają pochodzić między innymi z Meksyku, Pakistanu, Chin i Sierra Leone. W materiale Al Jazeery nie zamieszczono jednak pełnej listy spraw, sygnatur sądowych ani stanowisk wszystkich osób, których dotyczą pozwy.
| Element | Ustalenia na 6 października 2026 roku |
|---|---|
| Liczba nowych spraw | 40 |
| Okres składania pozwów | Od końca sierpnia do początku października 2026 roku |
| Rodzaj postępowania | Sądowa procedura odebrania naturalizowanego obywatelstwa |
| Podstawa wskazywana przez prokuraturę | Zatajenie przestępstw lub innych istotnych faktów podczas naturalizacji |
| Status spraw | Brak rozstrzygnięć opisanych w materiale źródłowym |
Jakie zarzuty przedstawia prokuratura
Według Departamentu Sprawiedliwości sprawy dotyczą między innymi prania pieniędzy, seksualnego wykorzystywania dzieci, oszustw wizowych oraz uchylania się od opodatkowania. Dwie osoby mają być również oskarżone o szpiegostwo na rzecz Chin.
Istotna jest chronologia. Al Jazeera podaje, że większość wyroków skazujących zapadła już po złożeniu przez te osoby przysięgi obywatelskiej. Prokuratura twierdzi jednak, że zarzucane czyny zostały popełnione wcześniej, a informacje o nich świadomie pominięto w procedurze naturalizacyjnej.
Zdaniem resortu ich ujawnienie mogłoby doprowadzić do odmowy przyznania obywatelstwa, między innymi z powodu niespełnienia ustawowych wymogów. Sąd będzie musiał ocenić, kiedy doszło do poszczególnych czynów, co pozwani podali we wnioskach oraz czy przemilczane informacje rzeczywiście miały znaczenie dla decyzji urzędników.
Co musi wykazać Departament Sprawiedliwości
Prawo USA pozwala odebrać naturalizowane obywatelstwo, jeżeli zostało ono uzyskane nielegalnie albo wskutek świadomego zatajenia istotnego faktu. Postępowanie prowadzi sąd, dlatego komunikat prokuratury nie jest równoznaczny z wyrokiem.
Późniejsze skazanie za przestępstwo samo w sobie nie musi oznaczać, że naturalizacja była bezprawna. Dla wyniku sprawy ważne będą data popełnienia czynu, odpowiedzi udzielone w dokumentach imigracyjnych oraz związek pominiętej informacji z przyznaniem obywatelstwa.
Procedury tej nie należy utożsamiać ze sporem o obywatelstwo wynikające z urodzenia na terytorium USA. Obecne 40 spraw dotyczy osób urodzonych poza Stanami Zjednoczonymi, które przeszły proces naturalizacji. Z samego pozwu nie wynika również, że ich dokumenty, status obywatela lub prawo do pracy już wygasły.
Dlaczego rozszerzenie denaturalizacji budzi sprzeciw
Mechanizm odebrania obywatelstwa funkcjonuje w amerykańskim prawie od dziesięcioleci. W przeszłości wykorzystywano go między innymi wobec osób, które ukrywały udział w zbrodniach wojennych lub prześladowaniach podczas II wojny światowej. Po zakończeniu zimnej wojny podobne sprawy pojawiały się rzadziej.
Administracja Trumpa zapowiada częstsze stosowanie tej procedury jako części zaostrzonej polityki imigracyjnej. Organizacje broniące praw człowieka ostrzegają, że szerokie wykorzystywanie denaturalizacji może pogłębić różnicę między sytuacją obywateli urodzonych w USA a osób, które uzyskały obywatelstwo później. Wskazują także na możliwość bezpaństwowości w przypadkach, gdy pozwany nie posiada obywatelstwa innego państwa.
Krytycy zwracają również uwagę na wcześniejsze wypowiedzi Donalda Trumpa i polityków Partii Republikańskiej sugerujące możliwość odebrania obywatelstwa konkretnym osobom lub członkom wybranych społeczności. Polityczna deklaracja nie jest jednak podstawą do uznania, że obywatelstwo zostało odebrane. Konieczne jest odrębne postępowanie i rozstrzygnięcie sądu.
Co pozostaje niejasne
Na podstawie dostępnego materiału nie można ustalić, jak szczegółowo udokumentowano każdy z 40 przypadków, ilu pozwanych zakwestionuje zarzuty ani ile postępowań zakończy się odebraniem obywatelstwa. Nie wiadomo też, jak długo będą trwały sprawy i czy we wszystkich zastosowano identyczną podstawę prawną.
Brakuje pełnych akt, odpowiedzi pozwanych oraz informacji o ewentualnych apelacjach. Nie podano również, ilu osobom po niekorzystnym wyroku mogłaby grozić bezpaństwowość. Czytelnicy śledzący konkretne postępowania powinni sprawdzać sygnaturę, właściwy sąd federalny, treść pozwu i późniejsze orzeczenia. Do czasu wydania wyroków informacje o popełnieniu przestępstw należy przedstawiać jako zarzuty prokuratury, a nie ustalone fakty.
Źródło: https://www.aljazeera.com/news/2026/10/6/trump-officials-pursue-record-number-of-cases-to-strip-us-citizenship?traffic_source=rss
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna