Przejdź do treści
15 września 2026 Prześlij wiadomość
Menu

Świat i UE

Funkcjonariusze DHS ostrzegają przed nielegalnym przeszukiwaniem rejestrów wyborców. Doniesienia sygnalisty

Prawnicy Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA mieli zapewnić funkcjonariuszy, że nie poniosą odpowiedzialności za naruszenie przepisów stanowych podczas przeszukiwania baz wyborców. Sygnalista ujawnia nieprawidłowości i wątpliwości co do wiarygodności danych.

Funkcjonariusze DHS ostrzegają przed nielegalnym przeszukiwaniem rejestrów wyborców. Doniesienia sygnalisty
Imagen destacada del articulo fuente
Budynek Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie
Imagen destacada del articulo fuente

Anonimowy sygnalista ujawnił, że prawnicy Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA (DHS) poinformowali funkcjonariuszy prowadzących dochodzenia w sprawie oszustw wyborczych, że nie będą oni ponosić odpowiedzialności za naruszenie przepisów stanowych dotyczących dostępu do rejestrów wyborców. Informacje te, ujawnione w poniedziałek, budzą poważne wątpliwości co do legalności działań administracji.

Sprawa dotyczy szeroko zakrojonej operacji DHS, mającej na celu identyfikację osób niebędących obywatelami USA, które mogły zarejestrować się do głosowania. Administracja Donalda Trumpa zintensyfikowała te działania przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu, mimo że głosowanie przez nie-obywateli jest niezwykle rzadkie, a dotychczasowe dochodzenia wykazały jedynie niewielką liczbę przypadków.

Najważniejsze fakty

Aspekt Opis
Działania DHS Przeszukiwanie stanowych baz wyborców w poszukiwaniu nie-obywateli; tworzenie federalnych rejestrów na podstawie tych danych
Obawy prawne Funkcjonariusze obawiali się naruszenia przepisów stanowych, które wymagają potwierdzenia tożsamości przy dostępie do danych wyborcy
Stanowisko DHS Prawnicy zapewnili, że funkcjonariusze nie ponoszą osobistej odpowiedzialności za takie działania, jeśli są one częścią obowiązków służbowych
Wiarygodność danych Sygnalista wskazał na częste rozbieżności – DHS podawał dane, których nie można było potwierdzić w stanowych rejestrach

Nielegalne metody i obietnica bezkarności

Jak wynika z ujawnionych informacji, funkcjonariusze DHS otrzymali polecenie, aby dane zgromadzone przez departament na temat wyborców porównywać z informacjami dostępnymi na stanowych stronach internetowych, gdzie obywatele mogą sprawdzić swój status wyborczy. Problem polega na tym, że wiele stanów wymaga od użytkownika kliknięcia oświadczenia, że sprawdza on wyłącznie własne dane lub ma wyraźne upoważnienie od wyborcy.

Na przykład w stanie Wirginia, na stronie tamtejszej komisji wyborczej, każdy użytkownik musi potwierdzić: „Zaświadczam i potwierdzam, że podane przeze mnie informacje służą do uzyskania dostępu do mojego własnego rejestru wyborczego lub że jestem wyraźnie upoważniony przez wyborcę do dostępu do tych informacji. Rozumiem, że dostęp do rejestru innego wyborcy jest niezgodny z prawem i podlega karze za oszustwo komputerowe”.

W odpowiedzi na wątpliwości funkcjonariuszy, DHS przedstawił prezentację, w której stwierdzono, że Biuro Radcy Prawnego departamentu „uznało, że ten rodzaj weryfikacji jest dopuszczalny jako badanie źródeł jawnych, o ile jest prowadzone w celach związanych z obowiązkami dochodzeniowymi lub orzeczniczymi”. Co więcej, funkcjonariusze mieli usłyszeć, że „nie ponoszą osobistej odpowiedzialności za przeprowadzanie tych przeszukań, gdy są one wykonywane w ramach obowiązków służbowych i odpowiednio udokumentowane”.

Prawnicy reprezentujący sygnalistę z organizacji Democracy Defenders Fund skomentowali to w ten sposób: „To stwierdzenie sugeruje, że mogą istnieć konsekwencje prawne dostępu do tych stron, ale sami funkcjonariusze nie ponoszą odpowiedzialności. Prowadzi nas to do wniosku, że kierownictwo USCIS-FDNS (jednostki DHS) zdaje sobie sprawę, iż działanie może być nielegalne, a mimo to wymusza na funkcjonariuszach udział w tych działaniach, obiecując ochronę przed odpowiedzialnością”.

Niewiarygodne dane i presja na wyniki

Sygnalista wyraził również poważne obawy co do wiarygodności danych, którymi posługiwał się DHS. W niektórych przypadkach funkcjonariusze otrzymywali imię i nazwisko oraz konkretne daty rejestracji i głosowania danej osoby. Gdy jednak próbowali zweryfikować te informacje w stanowych rejestrach wyborców, nie znajdowali żadnego śladu danej osoby.

Problem ten był szczególnie widoczny w Kalifornii, gdzie funkcjonariusze często nie mogli uzyskać dostępu do stanowej bazy danych. Mimo to otrzymali polecenie, aby w systemie Tecs (baza danych DHS, w której agencje ścigania wymieniają się informacjami) tworzyć akta dotyczące tych osób. „Efektem jest to, że w Kalifornii może powstać tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy rekordów w systemie Tecs, opartych na danych, co do których funkcjonariusz ma uzasadnione podstawy sądzić, że są niewiarygodne lub nieprecyzyjne” – czytamy w ujawnionym dokumencie.

Senator Kalifornii Alex Padilla, demokrata, nazwał te doniesienia „szokującymi” i mówił o „potencjalnie tysiącach naruszeń prawa stanowego oraz wykorzystaniu wysoce wątpliwych danych”.

Podobne problemy pojawiły się w Nevadzie. DHS poinformował tamtejszych urzędników wyborczych, że zidentyfikował aż 15 903 nie-obywateli w stanowych rejestrach. Jednak podczas spotkania przedstawiciele DHS przyznali, że liczba ta powstała przez porównanie danych, a dotychczas potwierdzono zaledwie 185 przypadków.

Presja czasu i cel: pięć osób na godzinę

Ujawnione dokumenty wskazują również na ogromną presję, jaką wywierano na funkcjonariuszy. Swoje pierwsze i jedyne szkolenie otrzymali 21 sierpnia, a już cztery dni później mieli rozpocząć pracę w terenie. Oczekiwano od nich, że będą w stanie przeanalizować pięć przypadków na godzinę.

Lider mniejszości w Senacie, Chuck Schumer, skomentował sprawę ostro: „Departament Bezpieczeństwa Krajowego wysyła setki funkcjonariuszy, którzy powinni zajmować się naszym bezpieczeństwem, na polowanie na duchy, by udowodnić dawno obalone teorie spiskowe Trumpa o wyborach. DHS każe im przy tym kłamać. Ta nowa inicjatywa to nic innego jak nielegalny nakaz rządu, by uciszyć głos Amerykanów”.

DHS nie odpowiedział na prośbę o komentarz w sprawie tych doniesień.

Źródło: The Guardian, https://www.theguardian.com/us-news/2026/sep/14/dhs-voter-data-whistleblower

Źródła i weryfikacja

Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.

  • Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna
A

Autor

Anna Kowalska

Pisze o dokumentach, legalizacji pobytu i usługach miejskich w Polsce.