
Dwaj mężczyźni deportowani ze Stanów Zjednoczonych do Gwinei Równikowej mieli zostać związani, pobici i zepchnięci ze schodów przez funkcjonariuszy — podał „The Guardian”, powołując się na świadków i prawników zajmujących się prawami człowieka. Do zdarzenia miało dojść 11 września 2026 roku w Hotelu Bamy na obrzeżach Malabo, wykorzystywanym jako ośrodek dla osób usuniętych z USA.
Poszkodowani to 31-letni Ahmed Soliman z Egiptu oraz 47-letni Samson Birhane z Erytrei. Po pobiciu obaj zostali przewiezieni do więzienia w Malabo. Według prawników w hotelu nadal przebywa 29 deportowanych, którzy obawiają się kolejnych represji.
Pobicie po nagraniach z hotelu
Świadkowie przekazali prawnikom, że Solimanowi i Birhane założono worki na głowy, a następnie bito ich na oczach innych osób przetrzymywanych w hotelu. Funkcjonariusze mieli przy tym pytać o telefon komórkowy. Początkowo mężczyzn oskarżono o rozbicie lustra, lecz deportowani podejrzewają, że przemoc była odwetem za kontakty z mediami i organizacjami broniącymi praw człowieka.
Wcześniej Soliman zarejestrował interwencję, podczas której policjanci mieli kierować broń w stronę deportowanych. Na nagraniu udostępnionym „The Guardianowi” widać reakcję funkcjonariuszy po zauważeniu telefonu. Według relacji Soliman musiał przez 10–15 minut klęczeć z podniesionymi rękami.
Inny materiał pokazywał przymusowe wywożenie deportowanych do Etiopii. Osobom, które stawiały opór, przedstawiciele władz mieli dawać wybór między powrotem do kraju pochodzenia a więzieniem. Informacje o okolicznościach pobicia opierają się na relacjach świadków, prawników oraz przekazanych mediom nagraniach.
Najważniejsze ustalenia
| Informacja | Ustalenia opisane przez „The Guardian” |
|---|---|
| Data zdarzenia | 11 września 2026 roku |
| Poszkodowani | Ahmed Soliman i Samson Birhane |
| Miejsce | Hotel Bamy na obrzeżach Malabo |
| Liczba osób wysłanych z USA | Co najmniej 66 |
| Osoby pozostające w hotelu | 29, według prawników |
Brak leczenia i ograniczony kontakt z prawnikami
Osoby przetrzymywane w Hotelu Bamy twierdzą, że przez całą dobę pilnują ich uzbrojeni strażnicy. Według ich relacji od przyjazdu nie zapewniono im regularnej opieki medycznej ani czystej odzieży.
Jeden z mężczyzn cierpi na poważną przepuklinę i wymaga zabiegów związanych z gromadzeniem się płynu w jamie brzusznej, ale miał nie uzyskać dostępu do lekarza. Prawnicy pomagali również dostarczać leki osobom z HIV, cukrzycą i innymi chorobami. Deportowani obawiają się jednak, że możliwość otrzymywania preparatów może zostać nagle zablokowana.
Po zabraniu Solimana i Birhane funkcjonariusze mieli przeszukać pokoje oraz skonfiskować telefony. Prawnikom zabroniono spotkań z ich klientami. Bella Mosselmans, dyrektorka Global Strategic Litigation Council reprezentującego część deportowanych, określiła sytuację jako „katastrofę praw człowieka” i wezwała do rozliczenia działań władz USA oraz Gwinei Równikowej.
Umowa deportacyjna z państwem trzecim
Administracja Donalda Trumpa wysłała do Gwinei Równikowej co najmniej 66 osób pochodzących z państw afrykańskich, Kuby i Brazylii. Jak podał „The Guardian”, rząd w Malabo otrzymał 7,5 mln dolarów w związku ze współpracą z amerykańskim programem deportacyjnym.
Program obejmuje przekazywanie migrantów do państw trzecich, także wtedy, gdy nie mają z nimi wcześniejszych związków, nie znają miejscowego języka i nie mają uregulowanego statusu prawnego. Dotyczy to między innymi osób, których nie można odesłać do krajów pochodzenia ze względu na ustalone przez sądy ryzyko tortur lub prześladowań.
Eksperci ONZ ds. praw człowieka apelowali w maju 2026 roku do Gwinei Równikowej o przestrzeganie zakazu wydalania ludzi do państw, w których grozi im prześladowanie. Według informacji przytoczonych przez brytyjski dziennik co najmniej 12 deportowanych zostało jednak odesłanych do krajów pochodzenia.
Dlaczego Soliman i Birhane nie trafili do krajów pochodzenia
Soliman przyjechał do USA jako dziecko i przez większość życia mieszkał w Phoenix. Stracił prawo stałego pobytu po skazaniu za posiadanie narkotyków. Sąd uznał później, że jako homoseksualny mężczyzna byłby w Egipcie narażony na prześladowanie i tortury.
Birhane przybył do Stanów Zjednoczonych jako 13-letni uchodźca. Stracił status po skazaniu za rozbój w 1988 roku. Jemu również pozwolono wcześniej pozostać w USA ze względu na ryzyko tortur w Erytrei. Miał regularnie zgłaszać się do służb imigracyjnych zgodnie z nałożonym obowiązkiem.
Obaj znaleźli się ostatecznie w Gwinei Równikowej, mimo że pochodzą z innych państw. Departament Stanu USA opisywał wcześniej przypadki poważnych naruszeń praw człowieka w tym kraju, w tym stosowanie tortur przez służby.
Co pozostaje niejasne
Nie ma niezależnego potwierdzenia pełnego przebiegu pobicia ani aktualnego stanu zdrowia Solimana i Birhane. Nie wiadomo również, na jakiej podstawie prawnej są przetrzymywani w więzieniu, czy postawiono im formalne zarzuty oraz kiedy ich prawnicy odzyskają możliwość bezpośredniego kontaktu.
W dostępnej relacji nie przedstawiono pełnego stanowiska władz Gwinei Równikowej ani szczegółowej odpowiedzi administracji USA na opisane zarzuty. Dalszej weryfikacji wymagają przede wszystkim los obu mężczyzn, dostęp zatrzymanych do leczenia oraz ryzyko kolejnych transferów do krajów, w których może grozić im prześladowanie.
Źródło: „The Guardian”, https://www.theguardian.com/us-news/2026/sep/18/us-men-deported-hotel-equatorial-guinea
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna