
Rząd Donalda Tuska, po serii głośnych ataków w polskich szkołach, zaproponował projekt ustawy umożliwiający urzędnikom blokowanie nielegalnych i potencjalnie niebezpiecznych treści w internecie. Pomysł spotkał się z ostrą krytyką ze strony byłego premiera Leszka Millera, który w programie „Prezydenci i premierzy” na antenie Polsat News wyraził obawy, że rozwiązanie to może prowadzić do cenzury debaty publicznej.
Miller: urzędnik zamiast sądu to „istotny niepokój”
Leszek Miller odniósł się do projektu nazywanego potocznie „ustawą Gawkowskiego”. Jego zdaniem, kluczowym problemem jest to, że to urzędnik państwowy, a nie sąd, ma decydować o blokadzie treści.
- Jeżeli w tej ustawie pierwszym czynnikiem, który ma występować o kontrolę, czyli swego rodzaju cenzurę, jest urzędnik państwowy, a nie sąd, to ja zaczynam czuć bardzo istotny niepokój – powiedział Miller.
Były premier podkreślił, że granica między ochroną przed nielegalnymi treściami a kontrolowaniem debaty publicznej jest „bardzo nieostra” i prowokuje pytania o intencje ustawodawcy.
Premier Tusk argumentował potrzebę nowych przepisów przykładem sytuacji, w której napastnik transmituje zbrodnię w sieci, a służby nie mają narzędzi, by natychmiast zablokować taki przekaz. Miller uznał jednak ten argument za chybiony.
- Wydaje mi się, że pan premier się pomylił. Tego rodzaju przykład to działalność terrorystyczna, a w tym zakresie mamy wystarczającą liczbę regulacji prawnych, które pozwalają reagować – stwierdził Miller. Dodał, że policja podejmowała interwencje wobec szkodliwych treści jeszcze przed powstaniem projektu, co dowodzi, że obecne prawo nie jest bezsilne.
Najważniejsze fakty
| Fakt | Szczegóły |
|---|---|
| Projekt ustawy | Przygotowany przez rząd Donalda Tuska po atakach w szkołach; zakłada blokowanie nielegalnych treści przez urzędników |
| Stanowisko Leszka Millera | Krytyczne; obawia się cenzury i zastąpienia kontroli sądowej decyzją administracyjną |
| Stanowisko Bronisława Komorowskiego | Zgodził się z Tuskiem, ale dodał, że chodzi o blokowanie treści pobudzających wyobraźnię młodych ludzi w zły sposób |
| Stanowisko Waldemara Pawlaka | Uznał, że nie można lekceważyć wpływu internetu; media społecznościowe zmieniły charakter przemocy na całodobowy i obejmujący większe grupy |
Komorowski popiera, ale z zastrzeżeniem
Odmienne zdanie zaprezentował Bronisław Komorowski. Były prezydent przyznał Tuskowi rację, ale dodał własną refleksję.
- Pan premier tego nie powiedział, ale o to chodzi, żeby nie mogła być blokowana informacja czy obrazek, który pobudza w złą stronę wyobraźnię niektórych, niekoniecznie do końca ukształtowanych młodych ludzi – wyjaśnił Komorowski. Podkreślił, że mechanizm „powielania” agresywnych zachowań jest dobrze znany psychologom i psychiatrom.
Pawlak: media społecznościowe zmieniły charakter przemocy
Waldemar Pawlak zwrócił uwagę na specyfikę współczesnej przemocy rówieśniczej. Jego zdaniem, media społecznościowe sprawiły, że dręczenie może trwać przez całą dobę i angażować znacznie szersze grupy niż w przeszłości.
- Kiedyś przemoc miała charakter prześladowania wśród najbliższych rówieśników. Dziś, dzięki mediom społecznościowym, to prześladowanie może być całą dobę i w znacznie większych grupach – powiedział Pawlak.
Bielecki: kartele medialne będą bronić wolności
Jan Krzysztof Bielecki porównał gigantów mediów społecznościowych do dawnych karteli tytoniowych, które broniły swojej wolności kosztem zdrowia publicznego. Jego zdaniem, platformy będą uderzać w „najwyższy ton” wolności słowa, byle tylko utrzymać dzieci przed ekranami.
- Najważniejsze jest, żeby dziecko odciągnąć od internetu – podsumował Bielecki.
Gdzie szukać źródeł agresji? Miller wskazuje na rodzinę
W dyskusji o przyczynach wzrostu agresji w szkołach Leszek Miller zaproponował hierarchię czynników wychowawczych, która odbiega od dominującej narracji o szkodliwości internetu.
- Dla mnie ochrona szkoły zaczyna się przed jej drzwiami. Najważniejsze jest to, co dzieje się w rodzinie. Wszystkie badania pokazują, że rodzina ma największy wpływ na wychowanie młodego człowieka. Potem idą grupy rówieśnicze, potem szkoła i nauczyciele, a dopiero na czwartym miejscu jest internet – wyjaśnił Miller.
Były premier skrytykował również uproszczony obraz, w którym odebranie młodzieży laptopów i smartfonów miałoby automatycznie rozwiązać problem agresji.
- Tworzy się obraz, że gdybyśmy odebrali młodzieży laptopy i komputery, oni przemienią się w aniołów. Główne źródło zepsucia i agresji ma być w tym nieszczęsnym internecie – ocenił.
Dlaczego to ważne dla czytelników Praca Gazeta?
Dyskusja o nowej ustawie dotyczy nie tylko wolności słowa, ale także realnych narzędzi, które mogą wpłynąć na codzienne korzystanie z internetu przez każdego obywatela. Dla rodziców i nauczycieli kluczowe jest zrozumienie, gdzie kończy się ochrona dzieci przed szkodliwymi treściami, a zaczyna kontrola debaty publicznej. Spór między byłymi premierami pokazuje, że nawet wśród polityków nie ma zgody co do skuteczności i bezpieczeństwa proponowanych rozwiązań.
Źródło: Polsat News – https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-10-10/agresja-w-szkolach-miller-wskazal-mozliwe-zrodla/
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna