Przejdź do treści
4 października 2026 Prześlij wiadomość
Menu

Gospodarka

Ekspert Grant Thornton: Polska Ekstraklasa finansowo w trzeciej lidze Europy. Dystans do czołówki wciąż ogromny

Łączne przychody klubów Ekstraklasy sięgają ok. 1,5 mld zł, ale to wciąż kropla w morzu w porównaniu z Premier League (7 mld funtów) czy La Liga (4 mld euro). Ekspert Szymon Laszewicz wskazuje, że...

Ekspert Grant Thornton: Polska Ekstraklasa finansowo w trzeciej lidze Europy. Dystans do czołówki wciąż ogromny
Trybuny stadionu miejskiego w Grudziądzu podczas meczu GTŻ Grudziądz - Start Gniezno.jpg | by Wrona45 | wikimedia_commons | CC BY-SA 3.0
Widok z góry na stadion piłkarski podczas meczu Ekstraklasy przy pełnych trybunach
Trybuny stadionu miejskiego w Grudziądzu podczas meczu GTŻ Grudziądz – Start Gniezno.jpg | by Wrona45 | wikimedia_commons | CC BY-SA 3.0

Polska Ekstraklasa odnotowuje rekordowe przychody, ale pod względem finansowym wciąż pozostaje w trzeciej lidze Europy. Zdaniem ekspertów, bez regularnych występów w Lidze Mistrzów i sprzedaży zawodników za kwoty rzędu 15-20 mln euro, dystans do czołowych lig będzie trudny do zniwelowania.

Najważniejsze fakty

Wskaźnik Wartość
Łączne przychody klubów Ekstraklasy (z transferami) ok. 1,5 mld zł
Przychody Premier League (bez transferów, sezon 2024/2025) ok. 7 mld funtów
Przychody La Liga ok. 4 mld euro
Szacowany jednorazowy zastrzyk z awansu do Ligi Mistrzów ok. 40 mln euro

Rekordowe przychody, ale wciąż daleko do czołówki

Jak wynika z raportu „Finansowa Ekstraklasa” przygotowanego przez Grant Thornton, łączne przychody klubów najwyższej ligi, po uwzględnieniu wpływów transferowych, można szacować na około 1,5 mld zł. To historycznie najwyższy wynik na krajowym rynku, jednak zestawienie z budżetami największych europejskich lig pokazuje skalę różnicy.

– Sportowo jesteśmy obecnie trochę powyżej naszego potencjału finansowego. Można powiedzieć, że gonimy największe ligi, ale robimy to małymi krokami. Pod względem ekonomicznym jest to jednak zupełnie inny świat – mówi Szymon Laszewicz, lider branży sportowej w Grant Thornton, w programie Onet Rano Finansowo.

Dla porównania, sama angielska Premier League w sezonie 2024/2025, nawet bez uwzględniania przychodów transferowych, osiąga około 7 mld funtów. Hiszpańska La Liga generuje natomiast około 4 mld euro. Oznacza to, że polska liga nie tylko nie rywalizuje finansowo z europejską „wielką piątką” (Premier League, Bundesliga, La Liga, Serie A, Ligue 1), ale pozostaje od niej oddalona o kilka poziomów.

Trzy ligi finansowe Europy

Zdaniem Szymona Laszewicza europejski rynek piłkarski można podzielić na kilka wyraźnych poziomów. Pierwszy tworzy właśnie wielka piątka – ligi, które korzystają z globalnych kontraktów telewizyjnych, międzynarodowej popularności i regularnych wpływów z europejskich pucharów.

Na drugim poziomie znajdują się przede wszystkim Portugalia i Holandia. Łączne przychody klubów tych lig, nawet bez sprzedaży zawodników, sięgają 600-700 mln euro rocznie. To poziom, do którego polskim klubom wciąż daleko.

Dopiero na trzecim poziomie Ekstraklasa zaczyna spotykać rywali działających w zbliżonej skali. Są to ligi austriacka, szwajcarska, duńska, szwedzka czy norweska. To właśnie z nimi Polska może realnie konkurować o piłkarzy, miejsce w europejskich pucharach, zainteresowanie sponsorów oraz uwagę zagranicznych skautów.

– Portugalia czy Holandia to drugi poziom. Całe tamtejsze ligi, nawet bez transferów, osiągają przychody rzędu 600-700 mln euro. Do nich także jest nam daleko. Ekstraklasa znajduje się mniej więcej w trzeciej lidze finansowej Europy. To poziom, na którym możemy rywalizować ze Szwajcarią, Austrią, Danią, Szwecją czy Norwegią – ocenia ekspert Grant Thornton.

Dwa kluczowe elementy finansowego skoku

W tym gronie Polska nie musi być skazana na rolę outsidera. Krajowy rynek jest większy niż w przypadku większości państw skandynawskich, kluby dysponują nowoczesnymi stadionami, a zainteresowanie kibiców pozostaje wysokie. Wzrost frekwencji, rozwój oferty komercyjnej i poprawa wyników w europejskich pucharach tworzą podstawy do dalszego zwiększania przychodów.

Problem w tym, że konkurencyjne ligi wypracowały mechanizmy, których polska piłka wciąż nie potrafi stosować regularnie. Laszewicz wskazuje na dwa brakujące komponenty.

Pierwszym są występy w Lidze Mistrzów. Dla klubu awans do tych rozgrywek oznacza jednorazowy zastrzyk na poziomie około 40 mln euro. Jeżeli do tego dochodzą dobre wyniki, wpływy mogą być jeszcze większe. Dla porównania, kwota ta stanowi znaczną część rocznego budżetu przeciętnego polskiego klubu.

Drugim brakującym elementem są transfery. Polskie kluby coraz lepiej zarabiają na sprzedaży zawodników, ale wciąż nie potrafią regularnie osiągać cen znanych z Chorwacji, Danii, Austrii czy części lig skandynawskich. Tam sprzedaż piłkarza za 15-20 mln euro nie jest wydarzeniem całkowicie wyjątkowym. W Polsce takie kwoty pozostają granicą, do której kluby dopiero próbują się zbliżyć.

– Nie mamy jeszcze transferów przekraczających 15-20 mln euro. Tymczasem takie transakcje zdarzają się klubom z Danii, Skandynawii, Chorwacji czy Austrii. Bez regularnego udziału w Lidze Mistrzów i bez sprzedaży zawodników za takie kwoty trudno będzie wykonać kolejny finansowy skok – podkreśla Laszewicz.

Na cenę zawodnika wpływa nie tylko jakość szkolenia, ale także renoma ligi, wyniki klubu w europejskich pucharach, długość kontraktu, doświadczenie reprezentacyjne oraz umiejętność czekania na odpowiednią ofertę.

Co to oznacza dla polskiej piłki?

Dla czytelników Praca Gazety, którzy interesują się nie tylko rynkiem pracy, ale i gospodarką, sytuacja Ekstraklasy jest dobrym przykładem wyzwań stojących przed polską gospodarką. Mimo wzrostu i rekordowych wyników, dystans do najbardziej rozwiniętych rynków pozostaje ogromny. Kluczem do zmniejszenia luki są inwestycje w jakość (szkolenie, infrastruktura) oraz umiejętność konkurowania na arenie międzynarodowej.

Najlepsze kluby z Chorwacji, Austrii czy Danii od lat budują pozycję właśnie w taki sposób: wyszukują talenty, rozwijają je w pierwszej drużynie, prezentują na arenie międzynarodowej, a następnie sprzedają bez osłabiania całej organizacji. To model, który polskie kluby dopiero zaczynają poznawać.

Źródło: Business Insider Polska, „Ekspert wylicza finansowy potencjał polskiej Ekstraklasy. 'Jesteśmy w trzeciej lidze'”, https://businessinsider.com.pl/lifestyle/rozrywka/polskie-kluby-robia-postep-dystans-finansowy-do-europy-pozostaje-ogromny/5r1dd3n

Źródła i weryfikacja

Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.

  • Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna
M

Autor

Michał Nowak

Śledzi rynek pracy, gospodarkę i praktyczne zmiany dla pracowników.