
Firma Firmus Technologies, która miała być jedną z największych tegorocznych gwiazd rynku kapitałowego, mierzy się z poważnym kłopotem. Na kilka tygodni przed planowanym debiutem na australijskiej giełdzie ASX spółka zajmująca się budową centrów danych dla sztucznej inteligencji gwałtownie obniża swoją wycenę. Według informacji uzyskanych przez Guardian Australia, istnieje realne ryzyko, że oferta publiczna (IPO) zostanie całkowicie odwołana.
Jeszcze kilka dni temu wycena Firmus sięgała blisko 44 mld dolarów amerykańskich, co czyniłoby ją największym debiutem na ASX od czasu prywatyzacji Telstra w 1997 roku. Obecnie trwa nerwowe przeszacowywanie wartości spółki, aby znaleźć poziom akceptowalny dla sceptycznych inwestorów.
Najważniejsze fakty
| Fakt | Szczegóły |
|---|---|
| Planowana data debiutu | 23 października na giełdzie ASX w Sydney |
| Szczytowa wycena | Blisko 44 mld USD (kilka dni przed planowanym IPO) |
| Wycena rok temu | Poniżej 2 mld USD (według wyceny przy inwestycji Nvidii) |
| Kluczowi inwestorzy | Nvidia, Blackstone, Jane Street, Coatue |
Dlaczego wycena spada?
Głównym problemem jest ogromna rozbieżność między wartością rynkową a rzeczywistym stanem firmy. Firmus wciąż ponosi straty rzędu setek milionów dolarów, a jego przychody w dużej mierze opierają się na kontraktach, które nie zostały jeszcze zrealizowane. Jak wskazuje Armina Rosenberg, współzałożycielka funduszu Minotaur Capital, około 97 proc. zakontraktowanych przychodów pochodzi z obiektów, które dopiero mają powstać.
Spółka posiada obecnie zaledwie dwa małe, działające centra danych. Kolejne siedem jest w fazie kontraktowania, a cztery dopiero planowane. Wśród klientów Firmus znajdują się giganci technologiczni, tacy jak Meta, OpenAI i Nvidia, jednak realizacja umów zależy od terminowego uruchomienia nowych mocy obliczeniowych.
Ryzyko związane z budową nowych obiektów
Firmus stawia na rynki azjatyckie, co pozwala uniknąć rosnącego sprzeciwu społecznego wobec centrów danych w Australii i Stanach Zjednoczonych. Jednak ekspansja w Azji wiąże się z własnymi wyzwaniami, w tym ograniczeniami w dostępie do energii oraz wydłużonym czasem realizacji inwestycji.
Analitycy zwracają uwagę, że wysoka wycena Firmus opiera się na założeniu, iż obecny poziom wydatków na sztuczną inteligencję ze strony największych graczy rynkowych (Microsoft, Google, Meta) będzie kontynuowany bez zakłóceń. W momencie, gdy wydatki te zaczną spadać, to właśnie zewnętrzni operatorzy centrów danych, tacy jak Firmus, mogą odczuć to najbardziej.
Euforia czy realna wartość?
Lochlan Halloway, analityk Morningstara, odwołując się do klasycznego modelu pięciu faz bańki spekulacyjnej Charlesa P. Kindlebergera, ostrzega, że nastroje wokół Firmus weszły w fazę euforii. Nie oznacza to, że sama firma jest pozbawiona wartości – ryzyko polega na tym, że inwestorzy płacą zbyt wysoką cenę za akcje spółki, która wciąż musi udowodnić swoją rentowność.
Planowana cena emisyjna wynosiła 11 dolarów za akcję. Teraz będzie ona musiała zostać radykalnie obniżona, co automatycznie przełoży się na spadek wyceny całej spółki. Jeśli negocjacje z inwestorami nie przyniosą porozumienia, debiut może zostać odwołany.
Co to oznacza dla rynku?
Sprawa Firmus jest sygnałem ostrzegawczym dla całego sektora centrów danych AI. Pokazuje, że nawet najbardziej obiecujące projekty technologiczne mogą napotkać trudności, gdy ich wycena zacznie wyprzedzać rzeczywiste wyniki finansowe. Dla inwestorów detalicznych, którzy rozważali udział w IPO, kluczowe będzie śledzenie dalszych informacji o ostatecznej cenie emisyjnej oraz harmonogramie budowy nowych centrów danych.
Źródło: The Guardian World, https://www.theguardian.com/australia-news/2026/oct/08/ai-datacentre-firmus-slash-valuation-before-asx-listing
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna