
Na warszawskiej Ochocie od kilku miesięcy działa nietypowa inicjatywa – Sąsiedzka Obrona Cywilna. Jej twórca, Dawid Komuda, instruktor survivalu i właściciel szkoły przetrwania OldCraft Survival, postanowił połączyć praktyczne przygotowanie na sytuacje kryzysowe z budowaniem sąsiedzkich relacji. Przeszkolił już około 300 osób.
Pomysł narodził się z potrzeby – jak sam mówi – „danego czegoś od siebie mieszkańcom”. Komuda ukończył kurs Strażaka-Ratownika dla Ochotniczych Straży Pożarnych i brał udział w działaniach pomocowych na terenach powodziowych w 2024 roku z zastępem ZHP Granica. Dziś, na co dzień mieszkając na Ochocie, testuje model, który – jak ma nadzieję – będzie można powielić w innych miastach.
Najważniejsze fakty
| Fakt | Szczegóły |
|---|---|
| Inicjator | Dawid Komuda, instruktor survivalu, właściciel OldCraft Survival |
| Lokalizacja | Warszawa, dzielnica Ochota, ul. Radomska |
| Liczba przeszkolonych osób | około 300 |
| Partnerzy | Dom Kultury na Ochocie, MAL na Grójeckiej |
Czego uczą się uczestnicy
Program Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej obejmuje zarówno teorię, jak i praktyczne ćwiczenia. Uczestnicy szkolili się już z podstaw łączności, samoobrony, przygotowywania zapasów oraz obsługi agregatów prądotwórczych. Organizowane były również zadania terenowe – jedno z nich polegało na spakowaniu plecaka, znalezieniu źródła wody i przyniesieniu jej do domu.
– Ludzie sobie nie zdają sprawy z takich prostych rzeczy. Czy ja uniosę ten plecak? Czy nie lepszym rozwiązaniem jest wózeczek transportowy? Jak mam daleko do najbliższego bezpiecznego miejsca? – mówi Komuda.
Ćwiczenia miały też pokazać, jak wygląda codzienność bez dostępu do podstawowych mediów. Uczestnicy sprawdzali, jak przetrwać 24 godziny bez prądu. Dla Anny Janczur, jednej z uczestniczek, był to test, który ujawnił, o ilu rzeczach trzeba pamiętać.
– Człowiek myśli sobie: Puszki mam, wodę mam, kuchenkę mam, świeczki mam, latarkę mam, nawet mam radio na baterie. Mam wszystko. A potem jednak nadchodzi to wyzwanie: nie ma prądu, nie ma internetu. I co robić? – opowiada.
Nie tylko survival – integracja sąsiedzka
Dla twórcy inicjatywy przygotowanie na blackout, pożar czy inną sytuację kryzysową jest jednak tylko częścią celu. Najważniejsze – jak podkreśla – jest poznanie ludzi mieszkających w najbliższej okolicy.
– To jest najważniejszy punkt tego programu, czyli integracja – mówi Komuda.
Jego zdaniem wiedzę survivalową można zdobyć samodzielnie. Znacznie trudniej zbudować sieć osób, które się znają, ufają sobie i w razie problemów mogą wzajemnie pomóc. Dlatego podczas spotkań mieszkańcy nie tylko uczą się obsługi sprzętu, ale po prostu ze sobą rozmawiają. Poznają osoby z tej samej klatki, ulicy czy okolicy.
Przykład Anny Janczur pokazuje, jak to działa w praktyce. Na pierwsze spotkanie przyszła w listopadzie, zainteresowana survivalem. Szybko odkryła, że inicjatywa daje znacznie więcej. Dzięki jednemu ze spotkań integracyjnych poznała kobietę, którą uczyła szydełkować. W zamian usłyszała o działającym na Radomskiej chórze, do którego później się zapisała.
– To działa na bardzo różnych poziomach – podkreśla.
Różnorodność i brak formalnej struktury
W spotkaniach biorą udział osoby różnych narodowości – między innymi z Ukrainy, Białorusi, Pakistanu i Turcji. Zainteresowanie wyrażają także mieszkańcy spoza Warszawy, a nawet spoza Polski.
Dawid Komuda celowo nie chce tworzyć formalnej struktury. Sąsiedzka Obrona Cywilna ma być rozproszoną siecią ludzi, którzy się znają i mogą sobie pomagać.
– Najważniejsze jest to, że my budujemy zaufanie – mówi.
Jeszcze rok wcześniej nie znał części osób mieszkających w jego najbliższym sąsiedztwie. Dziś mogą sobie nawzajem pożyczyć rzeczy, pomóc czy przynieść coś, czego akurat potrzebują. W przyszłości chciałby, żeby takie małe sieci powstawały w obrębie kolejnych klatek, wspólnot i sąsiedztw.
Wyzwania i reakcje mieszkańców
Nie wszystkim pomysł się podoba. Komuda przyznaje, że temat przygotowania cywilnego jest wrażliwy. Zdarzały się negatywne reakcje na plakaty informujące o inicjatywie. Nie udało mu się też znaleźć zainteresowania ze strony części instytucji, do których zwracał się z propozycją organizacji bezpłatnych spotkań.
Działalność finansuje sam. W organizacji pomagają Dom Kultury na Ochocie i MAL na Grójeckiej, udostępniając przestrzeń.
Komuda podkreśla, że nie chce budować atmosfery strachu. Chodzi o oswojenie sytuacji kryzysowych i pokazanie, że można się na nie przygotować bez zakładania najgorszego scenariusza. Anna Janczur również zwraca uwagę, że bardziej prawdopodobny od wojny jest na przykład dłuższy blackout, jak ten, który niedawno dotknął dużą dzielnicę Berlina.
Co warto mieć pod ręką
Na liście podstawowego wyposażenia, którą proponują organizatorzy, znalazły się: zapas wody i jedzenia, latarka, baterie, radio na baterie, świece oraz niewielka kuchenka. Anna Janczur dodaje jednak mniej oczywisty element – rozrywkę.
– Trzeba też umieć zająć się sobą albo np. dziećmi. Przypomnieć sobie, jak się to robi „analogowo”. Dlatego warto mieć pod ręką np. gry planszowe albo krzyżówki – mówi.
Na razie projekt określany jest jako eksperyment. Jego efekty będzie można ocenić dopiero za rok czy dwa.
Źródło: RMF24 – Polska, https://www.rmf24.pl/regiony/warszawa/news-nie-tylko-przetrwanie-sasiedzka-obrona-cywilna-uczy-jak-radz,nIdn,1018884
Źródła i weryfikacja
Materiał przygotowano jako praktyczną notatkę redakcyjną. Przed decyzjami prawnymi, finansowymi lub urzędowymi sprawdzaj dane w źródle pierwotnym.
- Oficjalne źródła i weryfikacja redakcyjna